Osoba bezrobotna to dziś – niestety – nie tylko stereotypowy bezdomny w obszarpanym ubraniu. To niejednokrotnie wykształcony młody człowiek, który mógłby pracować na wysokim stanowisku gdyby tylko w wieku dwudziestu czterech lat miał już trzy lata doświadczenia „na podobnym stanowisku”.
To także osoba, której dobrze się powodziło. Do czasu. Firma upadła. Zwalił się rynek. Pojawia się pytanie: co dalej?
Rzadko kiedy banki będą chciały udzielić kredytu takiej osobie – skąd bowiem miała by ona spłacać je regularnie?
Dlatego pierwszym sposobem pozyskania pieniędzy jest oczywiście – pożyczka prywatna, najlepiej od rodziny. Warto spisać umowę przed dostaniem pieniędzy; należy uwzględnić w niej ile pieniędzy pożyczamy, kiedy oddamy, w jaki sposób, ewentualnie: wysokość odsetek. To dość dobry pomysł, bo nie musimy płacić podatków; ryzykowny- bo w przypadku nieuczciwości jednej ze stron -ryzykujemy kwasy w rodzinie (bliższej albo dalszej). Możemy też pójść do instytucji finansowej (pozabankowej) i poprosić o pożyczkę. To właściwe chwilówka bez BIKu (Biuro Informacji Kredytowej, gromadzące dane o historii kredytowej klientów baków).
Jakie warunki musimy spełnić, aby dostać pieniądze? Przede wszystkim – przedstawmy rachunki za prąd, telewizję, radio i tak dalej. To nas nieco uwiarygodni. Przygotujmy się też na to, że po dostaniu pieniędzy, będziemy miesięcznie oddawać nie tylko raty. Do ich wysokości należy doliczyć: ubezpieczenie kredytu bez dochodów oraz prowizję i odsetki. A czy mamy jakieś nieruchomości? Jeśli tak, to dobrze, ale tylko pod warunkiem, że nie są one obciążone już hipoteką. Nie stanowią wówczas wystarczającego zabezpieczenia dla pożyczkodawcy. W grę wchodzą jeszcze jakieś szczególnie cenne przedmioty.
Wiele sposobów wyjścia z tej nieciekawej sytuacji znajdziemy również w Internecie na forach dyskusyjnych – ogłasza się tam również wielu chętnych pożyczkodawców; uważajmy na tych nieuczciwych! Rzeczywistość więc znów rozchodzi się z wizją, jaką kreuje reklama: nie mam nic, ale dostaję wiele od banku/instytucji finansowej i uśmiechnięty opuszczam ich progi. Bo dostałem na przykład pożyczkę na rozwój firmy. Niestety, to złuda. Jeśli więc wziąć pod uwagę wszystko powyższe, najlepiej jednak rozwiązać cała sprawę „w swoich gronie”, wśród znajomych. Kredyty dla bezrobotnych są bowiem nieraz bardziej obciążające aniżeli te dla pracujących! A jeśli rodzina nie może nam pomóc finansowo, może zna przynajmniej kogoś o tej zdolności?

